Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Litania

blog z nudów

:: ::

Litania

Budzę się co rano i brak mi chęci do życia. Ale nie ma sie co dziwić, skoro poprzedniego wieczora bankowo odbyła się powazna kłótnia na błahy temat z moim M. Wyklucza ona sex oczywiście. No i tak własnie źle nastrojeni idziemy spać i tak właśnie też sie budzimy. Tzn. bardziej ja niż on. M. ma ochote na przytulanki, buziaczki i ogólnie romantyczne "Dzień doberek". Jestesmy ze sobą juz tyle i naprawde mógłby się nauczyc, że nastawiam sobie budzik dosłownie na ostatnią z możliwych chwile i mam dokładnie tyle czasu, zeby sie umyć umalować, złapac kanapkę i wybiec z domu z zadyszką. A jak juz się zdarzy przykra niespodzianka typu szyby do oskrobania lub wykopki na drodze szlag by top wszystko trafił to klops - bedzie spóźnionko...no nieważne - konkluzja jest jedna - rano nie mam na nic czasu. Wtedy on sie naburmusza, kłócimy się... i tak w kółko. Czasem ma wrażenie, że mózki zarówno M. jak i S. sa jak w kółko resetujące się komputery - bzzzzyt i to samo. Szczególnie S. jest w tym mistrzem. Mama to, mama tamto, codziennie te same pytania.
Jestem zmęczona, smutna i zmeczona...pełna nienawiści do siebie, że nie wyglądam tak jak bym chciała, ze nie jestem taka super extra jak bym chciała; do mojego S. że swoim nieustannym brzęczeniem powoduje we mnie jedynie odruch odepchnięcia i wpędza mnie w koszmarne poczucie winy, że nie ma mamy, która by go kochała jak na to zasługuje i wspierała jego pasje, do M., ze nie rozumie zupełnie NIC z tego co staram mu sie przekazać (coraz rzadziej zresztą), wysmiewa się ze wszystkich moich lęków, próśb, pragnień, planów. Nienawidzę naszago małżeństwa za to, że co prawda zapewniło mi poczucie bezpieczeństwa, tak jak miało, ale pogrzebało mnie żywcem.
Kiedy dniu naszego slubu wrócliliśmy w nocy do domu, usiadłam i rozpłakałam się, że teraz to już koniec, po wszystkim. Po tylu tygodniach ekscytacji, biegania i przygotowań. Potem myslałam, że to po prostu była taka chwila egzaltacji, ale to po prostu była szczera prawda.
Nienawidzę mojego ojca, który po pół roku od odwyku, po tym jak odzyskał prace i prawo jazdy, znowu zaczął pić do nieprzytomności, nienawidze go za to, że przez niego musiałam uciec z domu i to przez niego poszukałam pierwszego lepszego mężczyzny, który potrafił mnie przed nim chronić, mimo że ten mężczyzna nie ma w sobie ani iskry romantyzmu czy intelektu; nienawidzę czasami mamay za jej opieszałość, lekkomyślność i głupotę, nienawidzę siosty, ze po latach bycia poczwarką staje się motylem, a miałam nim być ja; nienawidzę dużej i szczesliwej rodziny mojego M., bo czuję się tam nie na miejscu - jak przybłęda, nienawidzę znajmych z pracy, którzy opowiadają sobie o rozlicznych rozrywkach, które funduje im życie po pracy.
Nienawidze tego, ze nie mam już nikogo więcej aby nienaidzieć.
Tak - to jest mój ciasny swiat.
Nie ma w nim miejsca ani na znajomych, ani na przyjaciól. Nie mam ich.
Jestem bardzo samotna.
Jestem załosna...
okraglinek 24/11/2006 14:41:44 [Powrót] Komentuj